poniedziałek, 24 lipca 2017

Nie jestem tylko okładką cz. 4

Minął już drugi miesiąc obserwacji. Nic nowego się nie działo. Intruz o stałej porze chodził spać z tą samą pluszową kaczką. Przed spaniem matka czytała bajkę a po niej gasiła światło.
Olek był lekko załamany. Jego notatki to było w zasadzie sześć stron A 4 z informacjami w głównej mierze podstawowymi. Nazwisko, imię matki ojca, wygląd zwyczajowe pory chodzenia spać itp.
O godzinie dwudziestej intruz zawsze szedł do kąpieli, więc Olek zawsze wtedy odkładał swoje badania na potem. Nie chciał oglądać intruza przed kąpielą z gołym tyłkiem.
Pół godziny później zawsze intruz był już z powrotem w pokoju w piżamie w owce lub w gwiazdy.
O tej porze też Olek powracał do swoich obserwacji. Tym razem również do nich z powrotem przystąpił choć nie chętnie. Powoli tracił już nadzieję na przełom w jego misji detektywa.
Przysunął lornetkę do twarzy i skierował wzrok na pokój intruza.
Przestraszony i oszołomiony aż podskoczył. Intruz właśnie stał w samych majtkach w księżyce prawdopodobnie dopiero szykując się do kąpieli.
Coś jednak przykuło jego uwagę tak, że postanowił jeszcze raz spojrzeć.
Plecy intruza! One... one są wytatuowane?!
Zaskoczony i zszokowany Olek odłożył lornetkę. Przyjrzał się wystarczająco dokładnie. Na plecach sześciolatki były wyraźne linie, idealnie wyrysowany każdy szczegół istny majstersztyk i nie jeden artysta by pozazdrościł takiego talentu tylko dlaczego do cholery na sześciolatce?!
Nie wiedział co myśleć. Nie mógł o tej dziwności powiedzieć matce, bo musiałby tłumaczyć się z dwóch miesięcy podglądania sąsiadów.
Usiadł do biurka i rozłożył notatki. Zapisał na jednej z kartek czerwonym długopisem „Przełom!”
i opisał szczegółowo:
„Podczas kolejnej rutynowej obserwacji intruza natknąłem się na coś co mnie skosiło z nóg. Intruz nosi na plecach od ramienia prawie po zaczynek pośladków czarny i po mistrzowsku zrobiony ze szczegółami tatuaż. Przedstawia on skrzydła jakby anielskie tylko czarne. Jak trzeba być mocno kopniętym by dzieciakowi zrobić taką krzywdę?! Obiekt do dalszych obserwacji.”
Ziewnął lekko i nerwowo zamrugał. Nie mógł pozbyć się z głowy tego obrazu. Widać było że są narysowane ale były tak dopracowane szczegółowo.
To było bardzo dziwne.
Zerknął raz jeszcze przez lornetkę by upewnić się że nic nowego się nie dzieje. Intruz właśnie szedł spać.
- Może i ja powinienem... Każdy porządny detektyw przecież powinien wyrabiać swoje senne normy. - mruknął do siebie wzruszając ramionami i poszedł do łazienki szykować się spać. Potrzebował wielu sił by na nowo z zapałem przyglądać się tej dziwnej sprawie.

sobota, 22 lipca 2017

Bąbelkowo

   
Ulica Długa zaatakowana przez bańki mydlane ;)
Zdjęcie mojego autorstwa ;)

Zamknięty rozdział

Cześć!
Pewnie wszyscy lub większość z Was słyszała już o śmierci wokalisty Linkin Park - Chestera Benningtona.
Chciałabym mimo przewałkowania tego tematu, przez niezliczone strony, odnieść się do tej sprawy jako ja - szara osoba która wychowała się na tym zespole.
Pewnie takich osób jak ja jest więcej, ale mogę mówić tylko za siebie.
Wychowałam się na tym zespole. Do tej pory znam wszystkie ich piosenki, słowa i rozpoznaję każdy utwór po wstępnej melodii.
Muzyka Linkinów nie raz wyciągnęła mnie z potężnego dołka czy nawet zaczątków depresji. Była również inspiracją do niejednego wiersza, opowiadania oraz refleksji nad samą sobą i własnym życiem.
Odejście tak wspaniałej osoby (mimo wielu wad i problemów) jaką był właśnie wokalista, stawia mnie nieco pewnie za szybko przed zamykającymi się drzwiami jednego z wielu rozdziałów mojego życia. Rozdziału gdzie moim marzeniem było zobaczenie LP na żywo na koncercie, który tak bardzo sobie obiecywałam oraz etapu gdzie głos wtedy żywego Chestera i jego słowa pomagały mi na wszystkie psychiczne dolegliwości. Dziś wiem, że tak już nie będzie. Piosenki i słowa wciąż są jak dla mnie ponad czasowe, ale świadomość tego, że słucha się nieboszczyka, którego te słowa i muzyka nie uratowały, osłabiają to wszystko. Odbierają siłę tego przekazu.
Z dniem 20 lipca zespół Linkin Park tak na prawdę przestał istnieć. Raz że sama nazwa była powiązana z wokalistą, a dwa, że mimo znalezienia cudownego nowego wokalisty to już nie będzie to samo i tak jak przeczytałam w jednym mądrym wpisie na facebooku "on zawsze będzie porównywany do Chestera". Taka jest prawda
Podsumowując całą tę sprawę, nie tak wyobrażałam sobie to wszystko. Liczyłam jak i pewnie większość fanów, że kiedyś usłyszę o śmierci Benningtona, ale że jako jego wiek podadzą 80 lat a za przyczynę zawał czy coś.
Mam nadzieję jednak, że tak jak osobiście wierzę Bóg jest tak miłosierny, że kiedy umrę sama to spotkam tego człowieka w czyśćcu czy w niebie i powiem "Twoja muzyka nie raz mnie uratowała. Dziękuję."
tyle w temacie. Bez odbioru!

Nie jestem tylko okładką - cz.3

Pierwsza noc przerwana o 4. Podniósł się na łóżku lekko spocony i zszokowany. Nigdy nie pamiętał snów, ale ten zapamiętał z każdym szczegółem. Była w nich ona. Jak dzień wcześniej spokojna milcząca z dużymi okrągłymi oczami wlepionymi w niego.
Od samego początku wiedział, że z tym dzieciakiem było coś nie tak. To idealna sprawa dla dobrego detektywa napomniał się w duchu z uśmiechem.
Położył się z powrotem i zaraz usnął.
Gdy był w szkole opowiedział zaufanym kolegom z którymi się zawsze trzymał o całej sytuacji z dnia poprzedniego. Ustalił, że będzie obserwował tę rodzinę i robił notatki.
Zaczął zaraz po lekcjach. Wracając do dom szedł powoli i obserwował dom sąsiadów. Było już popołudnie więc sąsiadka była już w domu tak jak intruz – tak nazwał podejrzaną dziewczynkę.
Kobieta właśnie robiła coś przy grządce z kwiatami. Siedziała przy nich w rękawicach ogrodniczych i prawdopodobnie je oczyszczała z chwastów. Intruz siedział niedaleko z tą samą pluszową kaczką w ręce i pilnując najwyraźniej kosza na chwasty.
Widząc wracającego Olka sąsiadka lekko się uniosła i miłym głosem powitała go nie za głośnym „dzień dobry”. Chłopak odpowiedział cicho i wszedł do domu. Był nieco podekscytowany sytuacją. Jego pierwsza notatka detektywa!
Czuł że to początek głębszej i większej sprawy.
Po sporządzeniu notatki zauważył, że jego okno wychodzi pod takim kątem iż ma możliwość obserwować część ogrodu sąsiadów z tyłu ich domu jak i dachu oraz jednego pokoju.
Tę informację również zawarł w notatce po czym chwycił za swoją lornetkę i nakierował jej okular na okno. Chciał wiedzieć czyj to pokój. W środku były żółto różowe ściany i pełno poukładanych zabawek.
To pokój intruza! Zaskoczony szybko dopisał dalszą część o wystroju i o tym że w ogóle widzi ten pokój do notatki.
Obserwował dom i pokój jeszcze godzinę, ale nic się nie działo. Sąsiadka musiała wciąż siedzieć z przodu domu w ogrodzie, a Intruz prawdopodobnie nie zmienił położenia lub przebywał w dolnej części domu.
Znudzony brakiem akcji usiadł szybciej niż zwykle do lekcji by wieczorem jeszcze mieć czas na godzinną nocną kontrolę sytuacji.

poniedziałek, 17 lipca 2017

Nie jestem tylko okładką - cz. 2

Wrócił zadowolony z plaży. Spędził całkiem spokojnie czas w niezbyt lubianym miejscu. Gra w piłkę nożną z kolegami dała mu wiele radości. Potrzebował się wybiegać jak każdy ledwo upieczony nastolatek w jego wieku.
Dni lata upływały mu leniwie i beztrosko. Czasem mama kazała mu coś zrobić w domu, ale głównie przebywał na boisku z kolegami ganiając całe dnie za piłką.
Nie był za wysoki. Był drobnym blondynkiem z dość sporymi w stosunku do drobnej buzi okrągłymi okularami.
Na początku jesieni, gdy wrócił ze sporawym plecakiem i uśmiechniętą piegowatą buzią usłyszał w domu poza życzliwym i jak zawsze spokojnym głosem matki czyjś obcy choć równie spokojny i opanowany. Był to kobiecy głos.
Wszedł cicho do salonu i okrągłymi zielono piwnymi oczyma zmierzył obcą kobietę w ich salonie siedzącą na kanapie koło jego matki.
- Och! A to jest mój syn. Aleksander.
-Kto to? - zapytał bez ceregieli jedenastolatek spoglądając na matkę z wyrzutem
-To nasza nowa sąsiadka. Przyszła nas przywitać jej mąż jest w pracy a córce pozwoliłam posiedzieć w Twoim pokoju.
Po ostatnich słowach nie czekając długo rzucił się biegiem do swojego pokoju wyobrażając sobie stertę popsutych zabawek i jakiegoś rozwydrzonego smarka pałętającego się wśród jego ukochanych i poukładanych rzeczy.
Wpadł do pokoju i zamarł w progu. Pokój był w tym samym stanie w jakim go zostawił. Czysto, brak kurzu, zabawki poukładane na półkach starannie dobrane wielkościami i kolorami. Jedyną nowością była drobna pućkowata postać siedząca na jego łóżku z nogami zwisającymi nad ziemią, z pluszową kaczką w objęciach i dużymi oczyma wlepionymi w niego.
Stał wgapiając się w małego dziwnego intruza oniemiały.
- Cześć. Ile masz lat? - Wybąknął
- Sześć, a co? - Odparła zadziornie i bez krzty wahania dziewczynka.
Tym bardziej zszokowany wyszedł na chwilę na korytarz z pokoju. Sześć lat i nic nie zbroiła?! Przecież to idealna okazja! Sama w cudzym pokoju tyle zabawek i nic nie wzięła! To dziwne bardzo dziwne.
Olek od dziecka lubił dedukować. Był typem myśliciela i detektywa. Lubił zagadki a ta była wręcz zaskakująca. Postanowił dlatego od zaraz rozpocząć śledztwo.
Wszedł do pokoju i usiadł na obrotowym krześle. Intruz ani się ruszył. Czuł na sobie te wielkie okrągłe oczy wlepione w niego w nieokreślonym odczuciu.
Zaczął się przyglądać uważnie nieproszonemu gościowi. Obrzucił nieufnym wzrokiem całą dziewczynkę. Od jej delikatnie różowej sukienki z kokardką, przez pućkowatą buzię i nos pozbawiony piegów, rudawo brązowe włosy, po lekko wystające białe skarpetki wykończone koronką i małe okrągłe buciki.
Nic niby w niej nie było nadzwyczajnego. Zwykły dzieciak. Jednak coś nie pozwalało mu oderwać od niej wzroku. Coś od niej biło.
Olek odetchnął. Od tych hipotez rozbolała go już głowa. Spojrzał na częściowo ukrytą za okrągłymi rączkami pluszową kaczkę i rzucił cicho
- Fajna kaczka... Ulubiona? - na to pytanie intruz mocniej przycisnął do siebie pluszaka jakby Olek chciał go zaraz zabrać.
- Tak. Ulubiona – mruknęła cicho dziewczynka lekko się napinając.
- Ach ! Już się poznaliście! No cóż innym razem się pobawicie. Chodź tata zaraz przyjdzie – powiedziała matka dziewczynki i wyciągnęła do niej rękę – pożegnaj się z kolegą i chodź.
- Cześć. - rzuciła cicho i wyszła dziwnie drepcząc. Robiła to podejrzanie lekko. Tych dziwności było za wiele.
Olek wciągnął plecak do pokoju z korytarza i usiadł do lekcji. Myśli latały mu po głowie. Coś było z tym dzieciakiem nie tak.

Nie jestem tylko okładką - cz. 1

Lipiec. Ciepły przyjemny wiatr koi lekko zmęczonych ale zrelaksowanych weekendowym upałem ludzi. Spokojne po południe na spacerze brzegiem morza. Z jednej strony bezkresne wody stykające się horyzontem z błękitem bezchmurnego nieba, z drugiej zaś plaża przechodząca w niezbyt gęsty i szeroki lasek iglasty, gdzie nie rzadko ekstrawaganccy turyści mieli zwyczaj oddalić się za potrzebą zamiast skorzystać z ustawionej przy piaszczystej ścieżce między jedną częścią lasku a drugą, toalety. Doskonale wyciszona plaża od nie aż tak oddalonego ulicznego życia. Stan osobowy jak w każdą tak ciepłą sobotę. Tłumy. 
- no chodź! Idziemy na plażę nie będziemy cały dzień tkwić w domu! - melodyjny głos mamy rozbrzmiał echem w domu.
 - a obiecasz mi że będę mógł pograć w piłkę na plaży? Z kumplami? - w odpowiedzi z piętra dochodzi pół basowy subtelny pomruk niezadowolenia. 
 - tak tylko się pospiesz. Mieszkamy 4 minuty od plaży a wybieramy się jak na wyprawę życia
 -No już. Ech... dobra... -kolejny pomruk niezadowolenia. Niezbyt pośpieszne kroki obijające się echem po domu.
 Noga za nogą ze schodka na schodek zwleka się nieszczęśliwy. Typowy nastolatek w jego wieku. Wszystko nie jest po jego myśli do tego ten dupek Damian przystawia się do dziewczyny jego marzeń. No ale mama tego nie rozumie i zawsze kwituje problemy tym samym denerwującym tekstem "takie problemy to nie problemy a jak nie ta to inna. Jesteś jeszcze taki młody synku". Nic bardziej denerwującego kiedy wali się życie! 
 - no w końcu! - powiedział z przekąsem ojciec ale zaraz po chwili uśmiechnął się i klepnął syna w plecy. Wyszli spokojnie i niespiesznie. Gdy ojciec siłował się z zamkiem w drzwiach mama jak na troskliwą kobietę przystało zaraz wyciągnęła z torebki krem z filtrem i nasmarowała synowi twarz pamiętając ostatnie wakacje gdy spieczonemu na czerwono przez dwa tygodnie odchodziła skóra z nosa i policzków. Po niewielkiej pielęgnacji pocałowała go w czoło i razem wszyscy troje ruszyli swoją spokojną osiedlową ulicą między domkami z dużymi zielonymi ogrodami. Szli spokojnie rozmawiając o zwyczajnych dla siebie sprawach. Praca taty, co na obiad, imieniny wujka we wtorek itp. Skręcili w prawo wychodząc uliczką między dwoma sporymi blokami. Przeszli spokojnie przez dwukierunkową ruchliwą ulicę i ruszyli przez chodnik na piaszczystą wydeptaną drogę między lekko przerzedzonym iglastym laskiem prosto na plażę. Rodzice szli pod rękę we dwoje na przedzie rozmawiając o swoich sprawach nie zauważając pogrążonego w myślach syna idącego po piachu za nimi. Był zadowolony z życia. Miał dom, swój pokój o którym jego koledzy mogli pomarzyć. Spokojną okolicę miłe osiedle ze wspaniałymi sąsiadami. 5 minut do plaży. Całkiem wygodne życie. Nie spodziewał się jak bardzo się myli wierząc że zostanie tak na zawsze.

Aktualności

Jakiś czas temu porzuciłam swojego bloga.
Po części na rzecz matury, ale i po części na rzecz braku weny itp.
Zabrakło jej nawet na opowiadanie, jednak od jakiegoś czasu jestem subtelnie namawiana do reaktywacji i kontynuacji ględzenia o swoim życiu, bo może faktycznie moje spojrzenie na pewne sprawy kiedyś coś da ludziom których spotka coś podobnego.
Hm... no może.
Na całe szczęście do reaktywacji podłączę również nowe opowiadanie którego na dzień dzisiejszy jest już 6 części i wciąż mam na nie ogrom pomysłów, jak również mnogość nowych fotografii którym poświęciłam własną stronę na facebooku.
Ściśle współpracuję z rekoszafiarką.
Pozdrawiam i dobrego wieczoru!

poniedziałek, 27 marca 2017

Pyszna sobota

Hej!
Co u Was? Jak upłynął Wam weeked?
Robiliście coś szczególnego?
Ja miałam okazję odwiedzić Yummy na ul. Legionów 7. Od dłuższego czasu planowałam odwiedzenie tego miejsca, ale jakoś nigdy mi się nie składało.
W zeszłą sobotę jednak udało się!!
Zamiast z przyjaciółkami, swój pierwszy wypad tam zrobiłam z chłopakiem c:
Miejsce bardzo przytulne i ciepłe. Mają ekstra poduchy na kanapie aż chce się je przytulać c:
Menu mają nie za duże ale myślę, że każdy dla siebie coś tam znajdzie c:
Polecam gorąco przepyszną herbatkę grejfrutową. Jest nieziemska, z resztą podobnie jak naleśniki. Są ich dwa rodzaje - na słodko (meeeega słodkie) oraz z mięskiem lub szpinakiem.
Jest również możliwość wybrania lodów z polewą i bitą śmietaną w kilku odsłonach np " nutella" albo "truskawka".
Te pyszności już niedługo sprawdzę. ;)
Nie warto brać naleśników i lodów... Można się na prawdę porządnie zasłodzić.
To tyle mojej małej relacji ;)

piątek, 17 marca 2017

Czas na przerwę? Czas na książkę!

Witajcie!
W zeszłym tygodniu targnęłam się na kupno książki z serii "Dary anioła", mianowicie "Opowieści z Akademii Nocnych Łowców".
Od paru dni zacięcie czytam i nie ukrywam, że jak w całą serię tak i tu się wciągnęłam.
Myślę, że fani całej serii się nie zawiodą :)
W tej części skupiamy się na losach Simona Lewisa, wciąż jeszcze przez niektórych rozpamiętywanego jako "chodzącego za dnia".
Legendarna szkoła nocnych łowców otwiera swoje podwoje by wyszkolić kolejne pokolenia elit. Zdziesiątkowani przez Mroczną wojnę, Nocni Łowcy potrzebują liczebnego wsparcia.
Fani Tessy, Jamesa oraz wielu innych nie zawiodą się na tej części.
Mamy okazję poznać wiele szczegółów dotąd nieopisywanych o życiu Tessy, jej męża, dzieci oraz poznać skrywane i nieujawnianie uczucia i przemyślenia tajemniczego brata Zachariasza, gdy jeszcze pozostawał "głośny umysłem".
Poznamy też wielu nieznanych dotąd bohaterów i będziemy towarzyszyć Simonowi w trakcie szukania samego siebie.
Książka jest bogata w wiele morałów. Sporo można odnieść do siebie i nie jeden fragment daje do myślenia.
Gorąco polecam ;)

piątek, 20 stycznia 2017

Z zimowym przytupem

Hej!
Wróciłam i nie zamierzam znikać ;)
Dziś byłam na zimowej małej sesji zdjęciowej z moją przyjaciółką. Uważam, że spisałam się w miarę w roli i fotografa i modelki. Sami oceńcie ;)
Miejsce: Park Oliwski
Pomysł na sesję i jak zdjęcia mają wyglądać po części był mój i dotyczył moich zdjęć ;)
Inspiracja.... właściwie wszystko na spontanie niż szczególnie wypracowane c: